Anastasis – Uczynić Jezusa znanym wszystkim ludziom
Chciałbym opisać wydarzenie, które trwale zmieniło moje życie.Stało się to ok. 20 lat temu, tuż przed świętami Wielkiej Nocy. Byłem wtedy uczniem szkoły średniej, dość dobrze się uczyłem, miałem troskliwych rodziców, którzy pokładali we mnie duże nadzieje: studia, dobra praca … etc. Katolikiem to byłem mało praktykującym, nudziło mnie chodzenie do kościoła, myślałem tylko, kiedy już się ta msza skończy, bo fajny film będzie w TV… Nie zaliczałem się grona do zdobywców dziewczyn czy wybitnych imprezowiczów, choć pociągały mnie uciechy tego świata. Miałem się za dosyć porządnego faceta, byłem lubiany…W pewien weekend odwiedziła mnie siostra i rozmawiała ze mną w taki dziwny sposób… Mówiła o Jezusie, że On mnie kocha, że umarł za mnie, że może zmienić całkowicie moje życie… Ja nie chciałem zmieniać swojego życia, czułem się OK i pamiętam, jak ją chciałem zagiąć, ośmieszyć: „Pokaż mi tego swojego Boga, udowodnij że jest, a wtedy porozmawiamy”. W swoich myślach podejrzewałem, że weszła w jakąś sektę.To dziwne chodziłem do Kościoła (przynajmniej w Święta), byłem Katolikiem, a jednak nie znałem osobiście Jezusa. Moje wyobrażenie Boga w tamtym czasie było takie: „Siwy dziadek z laską w ręku, patrzący na mnie surowym wzrokiem i czekający na mój każdy błąd i grzech, aby szybko mnie uderzyć i ukarać”. Siostra pozostawiła mnie w spokoju, nie wciskając mi nic na siłę – i wiem, że od tego momentu po prostu modliła się o mnie.Aż pewnego dnia, wróciłem ze szkoły do domu, byłem sam. Zastanawiałem się co tu robić z sobą, nie miałem planów. Moja mama przyniosła kiedyś z pracy Nowy Testament. Tak dla zabicia nudy zacząłem czytać. Coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać. Miałem silne wrażenie, że Ktoś z kart Nowego Testamentu mówi bardzo serio do mnie, na temat tego kim jestem, jak żyję. Moje wyobrażenie że jestem OK nagle prysło jak bańka mydlana Wyraźnie odczułem, że obecność Tego, który przemawia do mnie przez Słowo Boże wypełniła pomieszczenie. Zacząłem płakać jak małe dziecko, z jednej strony z żalu, że tak bardzo daleki jestem od Boga, a z drugiej strony ze szczęścia – że jednak On jest i właśnie teraz przeżywam Jego obecność. Pamiętam jak ze łzami w oczach, patrząc w okno wypowiadałem tylko jedno zdanie w kółko: Panie, Ty naprawdę jesteś ! Tak trwało to do wieczora, nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co się dzieje ze mną, ale w środku, w sercu wiedziałem że nie jestem tym samym Tomkiem. Radość i miłość do Boga i ludzi wypełniła moje serce, pasja do czytania, ba dosłownie pożerania Biblii, chęć podzielenia się tym, co się stało ze mną z innymi, z kolegami z klasy…Jakiś czas potem moja siostra i szwagier przyjechali odwiedzić moich rodziców i po kilku chwilach rozmowy ich twarze rozradowały się – dlaczego? Bo ich modlitwy zostały wysłuchane – Tomek się nawrócił!Wiecie, ja wtedy dopiero zacząłem czytać Biblię i nie potrafiłem uzasadnić co się ze mną stało, ale jedno wiedziałem – NIE JESTEM TYM SAMYM CZŁOWIEKIEM! Siostra i szwagier pokazali mi Ewangelię Jana rozdział 3, wersety od 1 do 16 i wyjaśnili, że to co przeżyłem to NOWE NARODZENIE.To miało miejsce 20 lat temu i do dzisiaj jestem nadal pełen pasji, by poznawać Boga, szukać Go całym sercem, czytać Jego wspaniałe Słowo i służyć mu. Oczywiście, przechodziłem przez różne, nawet trudne momenty na drodze z Jezusem. Były zwątpienia, walki, zmagania. Ale dziś coraz mocniej dziękuję Bogu, że żyję w jego Łasce i On patrzy na mnie poprzez swego Syna – Jezusa ! Cieszę się, że Tato mnie kocha, choć nie ma złudzeń co do mnie (co do Ciebie też przyjacielu !).Tak w skrócie wyglądała moja droga do Boga. Nie zamieniłbym życia z Nim na cokolwiek innego.